• Wpisów:17
  • Średnio co: 73 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 22:22
  • Licznik odwiedzin:1 996 / 1321 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Mam dość, po prostu dość, dość zawalania i braku kontroli.
Mam dwa tygodnie do balu. Dokładnie dwa tygodnie. Zrobię wszystko aby wyglądać perfekcyjnie. WSZYSTKO. 14 DNI. 14 DNI. Będą perfekcyjne, bez zawalania. Po prostu nie ma na to czasu. NIE MA. Muszę od nowa pokochać głód, pokochać uczucie kontroli. Schudnę co najmniej 2 kg. Dwa tygodnie..Jak myślicie ile można schudnąć najwięcej? Planuję jeść ok. 600 kcal, postaram się mniej. Jednak mam naprawdę dużo ruchu. Biegam, ćwiczę, intensywny wf. Np w niedzielę jadę na wyścig kolarski- 64 km po górkach.
Macie jakieś porady? Co zrobić aby zatrzymać napady? Jakieś motywacje? Jak wy wytrzymujecie? Chyba zrobię sobie taką tabelkę jak @Eteryczna†, to naprawdę świetny pomysł.
Musi się udać, musi. Prawda?
  • awatar LadiesMoto: powodzenia!
  • awatar Vivienne Kowalsky: Po pierwsze UDA SIE ! i nie watp w to ani na chwile bo jak zwatpisz choc raz to bedzie to tragiczne w skutkach i bedzie Ci okropnie trudno isc dalej i wierzyc, ze dasz rade , po drugie :jak powstrzymac napad? Najlepszy sposob to taki by pujsc spac (ja akurat mam nad tym kontrole bo nawet jak nie jestem senna to usne - mam tabletki i moge zasypiac kiedy chce), umyj duza iloscia mietowej pasty zeby, zajmij sie czyms (np posiedz na pingerze i poczytaj nasze blogi). Ja tez kiedys mocno zawalalam i to tak moze z pol roku az !!!! Ale z czasem przyszla ta silna wola - bo pamietaj ona przyjdzie wczesniej , moze pozniej ale przyjdzie - uwierz mi ...
  • awatar chudejestpieknexxx: Musi, musi. I uda się. Na mnie najlepiej działała zawsze kawa... Ale dopiero przy minimum 3 szklankach na dzień. Trochę suchych otrebow przed posilkiem pozwalalo mniej zjesc. Oczywiscie duuuzo wody
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Hej, przepraszam, że nie piszę tu codziennie ale po prostu nie mam na to czasem czasu.
Wczoraj umówiłam się z przyjaciółką i naszą wspólną znajomą na piwo a potem na koncert który był na mieście. Spotkałyśmy się i wypiłyśmy po dwa i posiedziałyśmy na słońcu, było tam też trochę innych ludzi, wszyscy bardzo bardzo spoko. Pijąc piwo myślałam jednak o kaloriach, jednak uznałam, że mogę sobie pozwolić na małą przyjemność bo i tak tego dnia zjadłam mniej i do wieczora nie planowałam nic jeść.
Jednak wracając do domu ok. 21 koleżanka chciała zajść do sklepu kupić coś do jedzenia. Wzięła bułkę, watę cukrową i pomidorki koktajlowe. Poszłyśmy na chwilę do mnie. Zjadłam trochę tej bułki, całą watę (był to mały kubeczek), kilka pomidorków i truskawek które były w domu. Czułam się dość pełna a była to godzina 22. Byłam trochę na siebie zła ale pomyślałam sobie, że raz takie coś nie zniszczy mojej diety.
Rano postanowiłam się z ciekawości zważyć. I wiecie co? Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu 52,0 kg! Kolejny cel osiągnięty! Jestem niesamowicie szczęśliwa! Teraz wiem, że do końca maja już na pewno zobaczę 51 z przodu! Waga na początku nie chciała spadać lub bardzo powoli ale teraz chyba zacznie <3 Mam motywację i osiągnę cel! Trzymajcie się! Bilans pewnie dodam później
 

 
Hej kruszynki, obiecałam, że dziś dam znać jak z wagą. Ostatni raz ważyłam się tydzień temu. Dziś zdenerwowana postawiłam stopy na niej stopy. 52,7! Jest dobrze. Od początku diety to właśnie idealnie równo 2kg mniej. Schudła bym więcej gdyby nie napady, dni spędzane z rodziną a także mięśnie które na pewno się pojawiły. Do końca maja na pewno chcę zobaczyć 51 z przodu

Bilans:
- owsianka z otrębami, banan, borówki, maliny, truskawki (239)
- jabłko (78)
- brokuły, kalafior, marchewka, ketchup, kawałek chleba, pasta z ziaren słonecznika (227)
- kalarepa (54)

+2l wody, czarna kawa, 2x herbata na odchudzanie

Razem: 598/600

Ćwiczenia: hula hop, brzuszki, squats
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Ostatnio jestem bardzo aktywna fizycznie z czego bardzo się cieszę. Zresztą nigdy nie należałam do osób pod tym względem leniwych. Przygotowuję się do biegu na 10 km w którym biorę udział 5 czerwca. Spokojnie dała bym radę już teraz jednak zależy mi na uzyskaniu jak najlepszego czasu Wczoraj wstałam po 8 zjadłam pół banana i kilka daktyli i poszłam po chwili biegać, kocham robić to rano, widzieć jak miasto się budzi a słońce mocno świeci.
Od 3 miesięcy robię także różne ćwiczenia na całe ciało. Mój brzuch jest naprawdę nieźle umięśniony. Jak tylko pozbędę się tego tłuszczu to mój brzuch będzie pięknie i widocznie umięśniony. Teraz co prawda są zarysy mięśni ale ten tłuszcz znacznie tu przeszkadza. Mimo to jestem bardzo zadowolona z tego o ile silniejsza teraz jestem i jaką kondycję nabyłam. Wczorajszy bilans to ok 800-900 kcal, dużo ale po tak aktywnym rozpoczęciu dnia należało mi się trochę więcej. Tu wstawiam dzisiejszy.

Bilans:
- owsianka z otrębami, banan, borówki, maliny, truskawki (221)
- jabłko (81)
- brokuły, kalafior, marchewka, ketchup, kawałeczek chleba (138)

+2l wody, 2x herbata na odchudzanie

Razem: 440/400

Jutro dam znać jak z wagą, ostatnio ważyłam się tydzień temu. Stwierdziłam, że robienie tego codziennie nie ma sensu.

Mam nadzieję, że u was wszystko dobrze? <3
  • awatar niepoczytalna: Aby ćwiczyć trzeba mieć energię. I tak jesz bardzo mało.
  • awatar S i L e N c E: Aż mi głupio, jak to czytam. Ja to jestem leniem do kwadratu niestety :/ ładny bilansik :*
  • awatar FattyDreamer: Zazdroszczę aktywności fizycznej :* Tak trzymaj dalej <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Dziś był wspaniały dzień. Nie kłóciłam się z rodzicami, w domu miła atmosfera. Po południu przyszedł mój chłopak i wiecie co robiliśmy? Sadziliśmy kwiaty na moim balkonie. Tak, właśnie tak. Sam to zaproponował po tym jak zobaczył te uschnięte rośliny w doniczkach i wszystkim zajął się właściwie sam. Na balkonie wysypało się trochę ziemi, oczywiście od razu ją posprzątał. Czasem się zastanawiam się gdzie ja go znalazłam? Jak sobie na niego zasłużyłam? Jest wspaniały. Gdy jest przy mnie jestem niesamowicie szczęśliwa. Choć na chwilę zapominam o tym wszystkim co siedzi w mojej głowie, o jedzeniu, kaloriach, o tym jak bardzo siebie nienawidzę.
Jeśli chodzi o bilans to jest dobrze. Postanowiłam zjeść dziś głownie warzyzwa i owoce

Bilans:
- smoothie: banan, maliny, truskawki, borówki (287)
- gruszka, mandarynka, truskawki (176)
- kalafior, marchewka, brokuły, ketchup (130)
- trochę chleba, rodzynki w czekoladzie (78)

Razem ok. 671/ 900

+ 2l wody, 2x herbata na odchudzanie, 1x zielona, cola zero

Jak u was kochane?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Dziś było ciężko, pogrzeb bliskiej osoby nie należy do najłatwiejszych rzeczy.. Do tego mam okres więc mój humor dziś leżał w gruzach. Jak już pisałam w poprzednim poście, mój apetyt podczas okresu jest nie do ogarnięcia! Dziś ładnie trzymałam się planu jednak wieczorem zjadłam więcej niż powinnam, próbowałam wymiotować lecz rodzice byli w domu i zbyt dużo się nie udało, prawie nic. Ich obecność mnie stresuje. Boję się zawsze, że coś odkryją. Jednak przez ostatnie dni jadłam poniżej bilansu. Od kilku dni robi mi się słabo, kręci w głowie, widzę czarne plamy. Myślę, że dodatkowa porcja jedzenia się przyda, szczególnie, że dużo ćwiczę i nie chcę zasłabnąć.
Jutro jest święto szkoły więc nie mamy lekcji. Rano tylko idziemy na apel i do domu. Jak wrócę pójdę pobiegać, później może coś ugotuje bo mój chłopak chyba przyjdzie pod wieczór. Będzie się to wiązało z tym, że ja też bd musiała zjeść. Ale zrobię wszystko tak aby zmieścić się w kcal.
Mam nadzieję, że u was wszystko dobrze? <3 Dobranoc! xx
  • awatar heavybutterfly3: Pogrzeb to niestety stres, do tego okres, przydałoby Ci się więcej sił, bo naprawdę zemdlejesz. Zjedz odrobinę chociaż więcej, dla własnego dobra. Bardzo bardzo współczuję, ja każdy pogrzeb strasznie przeżywam...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wczoraj cały dzień potwornie bolało mnie pod brzuchem, nic dziwnego. Wstaję rano- okres. Kocham te dni... Od rana mam wielki apetyt i zjadła bym wszystko. Po powrocie do domu zjadłam warzywa na parze i wciąż byłam strasznie głodna. Zjadłam trochę chleba, czekolady i dżemu. Nie było to jakoś bardzo dużo ale stwierdziłam, że lepiej się tego pozbyć. Udało mi się, zwymiotowałam chyba wszystko. Na szczęście mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że nie był to napad i nawet jeśli nie miała bym jak tego zwymiotować nie była bym jakaś bardzo zła. Czy wy też macie taki apetyt podczas okresu?
Zaraz mam dodatkową matmę...jak mi się nie chce! Wstawię dotychczasowy bilans a jeśli coś jeszcze zjem to dodam to później
Edit: Matko ale było mi słabo..Pani coś do mnie mówiła a ja byłam myślami totalnie gdzieś indziej. Trochę kręciło mi się w głowie, to przez to wymiotowanie. Dlatego po lekcji postanowiłam, że zjem coś małego.

Bilans:
- jogurt sojowy, otręby, banan, borówki, truskawki (275)
- jabłko (83)
- kalafior, szparagi, marchewka (119)
- trochę chleba, czekolady i dżemu (zwymiotowane)
- kawałek chleba, łyżeczka pasty ze słonecznika (ok.133)

Razem: ok. 615/ 800 kcal

Ćwiczenia: Kayla Itsines Workout

+2l wody, 2x herbata na odchudzanie, pepsi light
  • awatar heavybutterfly3: U mnie jedyny wpływ okresu na organizm to woda zbierająca się wszędzie... Zaraz policzki mam jak prosiak, nadgarstki napuchnięte, kostki jak raciczki... Koszmar. Na szczęście apetytu nie wzmaga. ;)
  • awatar skinnyhappiness: @PerfectLook<3: wiem, doskonale zdaję sobie z tego sprawę. Walczę z bulimią :(
  • awatar PerfectLook<3: ja zawsze pare dni przed i w trakcie mam straszny apetyt... wybacz nie chce cię urazić ale uważam że wymiotowanie to nie jest najlepszy sposób na odchudzanie...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Dziś rano pojawił się uśmiech na mojej twarzy. Weszłam na wagę a tam 53,0 kg. To daje -1,7 kg w jeden tydzień. Oczywiście nie ekscytuje się tym aż tak bardzo ponieważ tamta waga była lekko wyższa po majówce spędzonej z moją przyjaciółką a ta dzisiejsza zapewne jest wynikiem wczorajszego niższego niż za zwyczaj bilansu. Mimo wszystko to wielki krok do przodu i bardzo się cieszę! O TO WŁAŚNIE CHODZI! A ostatnio praktycznie nie odczuwam głodu więc to jeszcze bardziej ułatwia mi sprawę! Jutro szkole ciężki dzień, dużo sprawdzianów ale dam radę! Trzymajcie się chudo! Dobranoc <3


Bilans:
Bilans:
- jogurt sojowy, otręby, banan, borówki (237)
- jabłko (83)
- brokuły, szparagi, marchewka (122)
- trochę chleba, łyżeczka dżemu (ok. 120)

Razem: ok. 562/600

+2l wody, 2x miętowa herbata
  • awatar Człowiek Apatyczny: Heja, gratuluje silnej woli! Jednak nie zapominaj że nie chodzi o to żeby mało jeść ale o to żeby jeść zdrowo i aktywnie spalać kalorie :) Jeżeli pociągniesz tylko dietę na minusowych kaloriach to wpadniesz w duże problemy zdrowotne za jakiś czas.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Hej kruszynki, jestem bardzo zadowolona z dzisiejszego dnia. W szkole mój chłopak grał ze swoim zespołem koncert i grali jeszcze lepiej niż jak ich ostatnio słyszałam. Na prawdę mega mi się podobało. Mój chłopak jest wokalistą i gra także na gitarze. Jego głos jest...boski.. Na prawdę dziś zastanawiałam się czym zasłużyłam sobie na takiego wspaniałego chłopaka? Jestem niesamowicie szczęśliwa. Zawsze gdy mam gorsze chwile on jest powodem dla którego mogę się uśmiechać.

Co do bilansu poszło niesamowicie łatwo, w ogóle nie byłam głodna.

Bilans:
- jogurt sojowy, otręby, banan, borówki (187)
- jabłko (80)
- brokuły, szparagi (71)
- kawałeczek chleba, kilka pasków spaghetti (62)

Razem: 400/400

+2l wody, herbata na odchudzanie, cola zero

Jak tam u was?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Wczoraj nie miałam czasu aby napisać ale wszystko było ok. Zjadłam ok 800/ 900 kcal. I zrobiłam trening. Zrobiłam także wielkie porządki w szafie i wywaliłam część niepotrzebnych rzeczy. Śmiesznie znaleźć spodnie w rozmiarze 40 i pomyśleć, że kiedyś były na mnie dobre. Teraz na każdej półce są idealnie posegregowane ciuchy, leżące jeden na drugim. Muszę teraz uważać aby nie narobić tu znowu bałaganu bo moja szafa wygląda teraz jak z obrazka haha
Dziś w diecie nie mam limitu kalorii ale mogę jeść tylko owoce i warzywa. Dla mnie to żaden problem bo uwielbiam tak jeść i wymyślać różne rzeczy z tych produktów. Już nie raz jadłam tak nawet przez miesiąc. Mimo braku ograniczenia nie mam zamiaru przekroczyć 800 kcal. Bilans uzupełnię wieczorem. Trzymajcie się!

Bilans:
- smoothie bowl: banan, maliny, roszponka, borówki, granat (306)
- melon (308)
- sałatka w restauracji (max. 200)

Razem ok. 800 kcal


+ 2l wody, 2x herbata na odchudzanie
 

 
Dziś czuję się odrobinę lepiej, chyba choroba powoli odchodzi. Jednak wciąż boli mnie głowa, kaszlę, kicham. Cały dzień znów spędzę w łóżku z laptopem.. choć powinnam go zamienić na książki, jednak tak ciężko jest mi się zabrać do nauki W szkole masa sprawdzianów a ja opuszczam najbardziej istotny czas przez to głupie choróbsko... Miałam dziś po szkole iść na wolontariat ponieważ potrzebuję kilkunastu godzin aby dostać dodatkowe punkty do liceum, oczywiście nie pójdę bo jestem chora..Extra. No nic, mam nadzieję, że jeszcze uda mi się je jakoś odrobić.

Bilans:
- owsianka z otrębami, banan, borówki (222)
- duże jabłko, biscoff spread (145)
- domowej roboty zupa miso z makaronem chińskim i warzywami (250)
- sałatka z roszponką, ciecierzycą, pomidorem, papryką, octem balsamicznym (100)

Razem: 717/ 700kcal

+ 2l wody, 2x herbata 'na odchudzanie', szaszetka coldrex (? kcal)
 

 
Waga rano: 53,4 (-0,4 od wczoraj)
Rano pojechałam do lekarza, czułam się znacznie gorzej niż wczoraj. Gorączka, ból głowy, gardła, łamanie w kościach i totalnie zapchany nos. Ta noc także nie należała do najlepszych. Wstałam już przed budzikiem bo zapchany nos nie dawał mi spać, strasznie ciężko było mi oddychać. Gdy tylko zjadłam zaplanowane śniadanie czułam się wciąż głodna, popiłam herbatą myślałam, że mi przejdzie. Pojechałam do lekarza a w drodze powrotnej wciąż myślałam o jedzeniu. Wiedziałam, że coś się świeci i że to się dobrze nie skończy. Wróciłam i o zaplanowanej porze zjadłam jabłko. Wciąż czułam się niezaspokojona. Zjadłam odrobinę dżemu. Postanowiłam sprawdzić czy w szafce nie ma jakiś otwartych chipsów. Niestety, znalazłam. Pyszne chrupki/ chipsy o smaku fistaszków. Smak dzieciństwa. Jednak była rzecz która wkurzyła mnie już rano, nie czułam smaku niczego i myślę, że to był dziś największy problem. Jak ma limit 500 kcal to chociaż chciałam bym poczuć smak tego jedzenia. A tu nic. Więc zaczęłam jeść te chrupki, powiedziałam sobie, że ok ale zjem tylko te połamane (było ich kilka sztuk). Zjadłam i odłożyłam. Wciąż kręciłam się po kuchni szukając jakiejś przekąski. I się zaczęło. Na pierwszy ogień poszedł chleb, uwielbiam jeść chleb , nawet suchy. Zawsze on był powodem moich napadów. Zjadłam prawie cały, część z dżemem, część suchy. Później jeszcze kilka dużych garści tych chrupek, trochę czekolady z orzechami, ciastka, krem o smaku ciasteczkowym, jogurt sojowy cytrynowy, deser sojowy karmelowy, jakiś batonik...Po prostu wszystko co znalazłam na drodze. Liczyłam, że to zwymiotuje, jednak już nie raz mi to nie wyszło. I tak było tym razem. Jedyne co zwymiotowałam to woda i kilka kawałków jabłka...extra.

Jednak nie mam zamiar się teraz nad sobą użalać! To daje mi motywacje aby już więcej nie zawalić i zrobić wszystko idealnie! Moja waga pięknie spada na tej diecie więc czemu mam to zaprzepaścić? HALO POBUDKA! WALCZ WALCZ WALCZ! WEŹ SIĘ W GARŚĆ!
Teraz muszę po prostu napić się herbaty i posłuchać dobrej muzyki bo i tak dziś już nic nie zmienię. Nie ma się co użalać tylko muszę się uśmiechnąć i powiedzieć sobie ''DAM RADĘ!''
Trzymajcie się kruszynki!
  • awatar FattyDreamer: Świetne nastawienie! :D Ile bym dała za takie, kiedy to ja zawalam. Powodzenia :*
  • awatar skinnyhappiness: @negro .: Dokładnie, od jutra świeży start! :D Stosuję Ultimate Skinny Girl Diet czwarty dzień. ;)
  • awatar negro .: ja też dziś napad, i nastawienie dokladnie jak twoje! DAM RADE! GO! dlugo jestes juz na diecie 500kcal? :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Dziś rano czułam się niezbyt dobrze, obudziłam się z bolącym gardłem i zapchanym nosem. Nie poszłam na wf i dlatego miałam czas aby napisać poranny post. Z lekcji na lekcje czułam się coraz gorzej. Gdy wróciłam do domu zjadłam obiad, wzięłam coldrex i dowlekłam się do łóżka. Teraz czuję się odrobinę lepiej, lek działa. Jutro mam poprawę z matematyki więc chyba będę musiała iść do szkoły choćby na tę jedną lekcje.. Zobaczę co powiedzą rodzice.

3 dzień USGD
Bilans:
- jogurt sojowy, otręby, płatki owsiane, banan, borówki (250)
- chleb żytni, pasta z dyni, sałata, papryka (171)
- jabłko (79)
- pepsi lemon light (5)
- ciecierzyca, pieczarki, marchewka, brokuł (214)
- pomarańcz, chleb chrupki, dżem (91)

+ 2l wody, 2x herbata 'na odchudzanie', szaszetka coldrex (? kcal)

Razem: 810/ 800 kcal

Trochę szkoda tych 10 kcal ale zdaję sobie sprawę, że nie zmienią one niczego. Muszę tylko uważać aby nie przekraczać limitu bardziej Miłego wieczoru!
  • awatar S i L e N c E: 10kcal, to prawie nic. Nie ma co sobie tym zawracać głowy. Poszło ci dobrze i tego się trzymajmy. Życzę zdrówka i powodzenia na matmie :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Dzień dobry kruszynki! Dziś rano z ciekawości weszłam na wagę aby zobaczyć czy waga choć trochę spada. I wiecie co? 53,8! Czyli 0.9 kg przez jeden dzień! Wiem, że nie ma się co podniecać bo pewnie zaraz będzie spadać wolniej ale mimo wszystko bardzo się ciesze bo po ostatnich miesiącach myślałam, że już żadna dieta mi nie pomoże. To daje mi dużą motywację żeby wytrwać w tej diecie do końca! Może jednak uda mi się zejść do 49kg do końca maja? Nawet jeśli będzie to 51kg i tak będę zadowolona Bilans dodam wieczorem. Miłego dnaia!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Jestem niesamowicie zadowolona! Drugi dzień USGD udało mi się przebrnąć bez żadnej wpadki, napadu, pokusy. To dopiero początek ale ciesze się, że dobrze zaczęłam. Do tego jeszcze ćwiczyłam więc jest super. Właśnie skończyłam jeść kolacje i teraz już tylko herbatka i woda. Postanowiłam, że jedyne czego nie wliczam do bilansu to świeże, zielone warzywa liściaste, mam tu na myśli np. sałatę, rukolę, roszponkę czy szpinak. Oczywiście nie będę jadła trzech główek sałaty dziennie ale myślę, że ilości które zjadam nie będą miały żadnego znaczenia a mają mnóstwo cennych składników. Jak tam u was?

Bilans:
- jogurt sojowy, otręby, banan, borówki (221)
- napój energetyczny light (7)
- jabłko, pół łyżeczki dżemu (92)
- gulasz sojowy, marchewka, brokuły,sałata lodowa ketchup (200)
- chleb chrupki, pomidor, szpinak świeży (80)

+ 2l wody, 3x herbata 'na odchudzanie', 1x zielona herbata

Razem: 600/ 600 kcal

Ćwiczenia:
Kayla Itsinses workout
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Od wczoraj postanowiłam wziąć się w garść, spiąć tłusty tyłek i pokazać kto tu rządzi! Wybrałam Ultimate Skinny Girl Diet i nie mam zamiaru zawalić choćby jednego dnia! NIE MA MOWY! Do końca maja muszę schudnąć 3-6 kg. W połowie czerwca mamy bal oraz wycieczkę szkolną i muszę wyglądać idealnie. Nie ma miejsca na wpadki! Oczywiście dojdzie jeszcze bieganie raz lub dwa razy w tygodniu, z dwa trzy razy trening całego ciała, brzuszki i wf Może byłyście kiedyś na tej diecie? Jakie efekty? Jak myślicie jak szybko będę chudnąć? xx
  • awatar skinnyhappiness: @Karolaa ;): Wielkie dzięki kochana! :)
  • awatar Karolaa ;): Trzymam kciuki! Dasz radę, uwierz w siebie, odrzuć wszystkie pokusy, nawet, jeśli to będzie wiele od ciebie wymagało, a z czasem będziesz wdzięczna organizmowi. Jak wczoraj zjadłam pierwszego słodycza od 7 dni to mnie zemdliło... tak więc powodzenia! Ja już się odzwyczaiłam ;)
  • awatar skinnyhappiness: wielkie dzięki za odpowiedź :) A no właśnie zapomniałam dodać, że właśnie mam zamiar wliczać wszystko :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Hej, mam 16 lat i od 3 lat zmagam się zaburzeniami odżywiania. Chcę tu dzielić się swoją przygodą w dążeniu do perfekcji. Mam nadzieję, że prowadzenie bloga da mi motywację.
Trzymajcie się chudo x